Spirulina i chlorella — superfood czy dobrze opakowany marketing?
Spirulina i chlorella to sinice i glony sprzedawane pod hasłami "kompletnego białka", "więcej żelaza niż szpinak" i "naturalnego detoksu z metali ciężkich". Część tych twierdzeń ma realne oparcie w badaniach — inne są uczciwe na poziomie składu chemicznego, ale mylące w kontekście typowej porcji suplementu. Do tego dochodzi problem praktyczny, o którym marketing milczy: część produktów na rynku była wielokrotnie skażona toksynami sinicowymi lub pozostałościami farmaceutycznymi. Sprawdzamy punkt po punkcie, co z tych twierdzeń się broni, a co nie.
Spis treści
TL;DR — najważniejsze wnioski
- →Dwa różne organizmy sprzedawane pod jednym hasłem "superfood"
- →"Kompletne białko" i "więcej żelaza niż szpinak" — prawda o składzie, myląca w kontekście porcji
- →Co pokazują badania nad cholesterolem — obiecująco, ale niejednolicie
- →Nowsza, szersza metaanaliza studzi entuzjazm
- →Problem, o którym marketing nie wspomina: udokumentowane skażenia
- →Jak wybrać produkt bezpieczniej, jeśli mimo wszystko chcesz go stosować
- →Bezpieczeństwo i grupy wymagające ostrożności
- →Podsumowanie w tabeli
- →Nasza rekomendacja redakcyjna







